Dzisiejsza Ewangelia to przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Opowiedział ją Pan Jezus podczas swojej podróży za rzekę Jordan. Z tej podróży pochodzi zapisane w Ewangelii Łukasza nauczanie o dobrach tego świata: o człowieku, któremu dobrze obrodziło pole, o tym, że nie można służyć Bogu i mamonie oraz dzisiejsza przypowieść. Zazwyczaj w przypowieściach bohaterowie są bezimienni, a dzisiaj mamy biedaka Łazarza. Być może Pan Jezus opowiedział historię prawdziwą, którą znali słuchacze i miał na myśli prawdziwego żebraka z ich stron, albo po prostu ubodzy są tak bardzo wpisani we serce Chrystusa Pana, że zna każdego po imieniu i każdy jest Mu bliski. Przyjrzyjmy się trochę bliżej postaciom z przypowieści. Czy można powiedzieć, że sama bieda i niedola wystarcza, żeby zostać świętym, a samo posiadanie bogactwa oznacza, że człowiek jest grzesznikiem? Tak rozumieją tę przypowieść w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej. Panuje tam taki „katolicki komunizm”, według którego biedni są zawsze dobrzy a bogaci zawsze źli. Tak jednak to nie wygląda u Boga. Bogaty człowiek z przypowieści „dzień w dzień świetnie się bawił”. Może to oznacza, że on nie czuł się szczęśliwy? Człowiek potrzebuje zabawy i rozrywki, kiedy czegoś mu w życiu brakuje. Zagłusza samotność głosem muzyki a poczucie pustki, jakie mu towarzyszy – różnymi uciechami. W tym wszystkim jest zamknięty w sobie i nie widzi biedaka, który przecież nie chce zasiadać w nim przy stole i się z nim równać, ale zjeść tylko to, co zostanie ze stołu bogacza. Tymczasem biedak cierpi niedolę i choroby. Znosi cierpienie cicho i nie krzyczy, że opieka mu się należy. Choć ludzie go ignorują, towarzyszą mu psy. Biedny chory Łazarz jest dobrym człowiekiem, a więc jest przyjacielem świata i natury – potrafi znaleźć pociechę nawet w pogłaskaniu psa. Właśnie takie szczegóły pokazują prawdziwy charakter postaci: czy ma serce dobre, czy rozkapryszone i wiecznie niezadowolone z życia. To nie majątek lub jego brak ale właśnie postawa wewnętrzna – serce człowieka staje się przyczyną kary po śmierci dla bogacza a radości nieba dla biedaka. I nawet śmierć nie zmieniła usposobienia serca. W duszy biedaka panowała radość, która teraz dzielił z Aniołami i świętymi Przodkami, a w duszy bogacza dalej panował egoizm. Wołał on przecież do Abrahama, żeby wysłał Łazarza do usług w piekle. Nawet siedząc w otchłani bogacz uważał, że mu się należy usługa od biedaka. Okazuje się, że niebo i piekło zaczyna się na ziemi. Dobry człowiek cieszył swoją anielską duszę nawet wśród psów, a zły człowiek nie mógł odnaleźć szczęścia i zadowolenia nawet wśród zabaw i przyjemności.

         Z Ewangelii dzisiejszej płynie też inna nauka, a mianowicie prawda o sprawiedliwości Bożej, która to sprawiedliwość jest udziałem człowieka zaraz po śmierci. Zanim jeszcze nastąpi koniec świata i powszechne zmartwychwstanie umarłych, dusze żyją u Boga i w zależności od postępowania za życia cieszą się szczęściem lub przeżywają cierpienie. Co więcej, o tym wciąż mówi się w kościołach, na katechezie i rekolekcjach, a do ludzi ta prawda jakby nie dociera. A przecież Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Bogacz chce, żeby Łazarz wrócił na ziemię do jego pięciu braci i ich nastraszył. Tak to zwykle bywa, że ludzie, którzy mają problemy z prawdziwą wiarą są skłonni do wierzenia w różne zjawiska paranormalne i inne niezwykłości. Kto nie wierzy w Boga bardzo szybko uwierzy w byle co. Bogacz znał swoich braci i wiedział, jakie mają charaktery. Byli zamknięci na Boga i bliźnich, za to skłonni do przesądnej, niemal okultystycznej wiary w duchy. Taka „wiara” nie jest jednak skuteczna do zbawienia, a powiedział to nie kto inny tylko sam Abraham – praojciec naszej wiary, człowiek, do którego przemówił Bóg i nauczył go prawdziwej wiary.

         Sztuka życia „jak człowiek” polega na umiejętności bycia otwartym/otwartą na Boga i bliźnich. Jest to rozerwanie egoistycznej powłoki, którą jesteśmy otoczeni od grzechu pierworodnego. Tylko Bóg jest niezależny od nikogo a i tak otwiera się z miłością dla swoich stworzeń. My, jako stworzenia, powinniśmy być zależni od Pana Boga i nawzajem od siebie, a wtedy żyjemy w pełni jak ludzie. Wzorem takiego życia jest Człowiek pisany z wielkiej litery – Pan Jezus – Bóg i Człowiek. Pan Jezus jest Synem Bożym i nigdy nie będzie Ojcem. On swoją radość i sens życia znajduje w miłości do Ojca i w zależności od Niego. W Biblii występuje greckie słowo „pais”. Oznacza ono zarówno syna jak i sługę. Kto jest prawdziwym człowiekiem i dzieckiem Boga, ten służy bliźnim.

Scena z bogaczem i Łazarzem przypomina historię, którą Adam Mickiewicz poetycko opisał w Dziadach. Jednym z duchów przywołanych na „dziady” był duch pana wioski, w której odbywał się obrzęd. Duchy jego ofiar opowiadały historie, jak nieczuły był na ich biedę i głuchy na ich wołanie. Wtedy potępieniec wołał: „Tak muszę dręczyć się wiek wiekiem! Sprawiedliwe zrządzenie Boże! Bo kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże!” Nie tylko nie pomoże zwykły człowiek, ale także Człowiek przez wielkie „C”, czyli Chrystus Pan. On umarł na krzyżu „za wielu”, a więc za tych, którzy nie zatracili jeszcze w sobie odruchów ludzkich.

Ks. B. Krzos. 

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2022 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Our website is protected by DMC Firewall!